CELEBRITY
„Nie polecimy już awionetką nad Tatrami”. Syn Jana Frycza pożegnał ojca
Śmierć Jana Frycza pogrążyła jego rodzinę i przyjaciół w żałobie. Wybitny aktor zmarł 15 sierpnia 2026 roku w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata. W poniedziałek jego syn Michał opublikował w mediach społecznościowych niezwykle osobiste pożegnanie.
„Nauczyłeś mnie walczyć o siebie”
Michał Frycz wspominał ojca nie tylko jako znanego aktora, ale przede wszystkim jako człowieka, z którym łączyła go wyjątkowa relacja. W swoim wpisie przywołał charakterystyczne rozmowy z Janem Fryczem i wspólne chwile, które po jego śmierci nabrały szczególnego znaczenia.
„Byłeś dla mnie ojcem, który potrafił zadzwonić co chwilę tylko po to, żeby zapytać: »Jaka sytuacja na horyzoncie?«” – napisał syn aktora.
Wśród wspomnień pojawiły się również rodzinne podróże i wyjątkowe momenty spędzone razem. Szczególnie mocno wybrzmiały słowa dotyczące wypraw nad Tatry.
„Nie polecimy już awionetką nad Tatrami” – napisał Michał Frycz, żegnając ojca.
To krótkie zdanie pokazuje, jak bardzo osobisty charakter miało pożegnanie. Za wspomnieniem o wspólnych lotach kryje się świadomość, że pewnych rodzinnych chwil nie da się już powtórzyć.
Rodzina żegna Jana Frycza
Jan Frycz pozostawił sześcioro dzieci. Jego odejście wywołało ogromne poruszenie nie tylko w rodzinie, ale również w polskim środowisku artystycznym. Wcześniej poruszający wpis opublikowała także jego córka Gabriela.
Aktor był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego teatru, filmu i telewizji. W ciągu swojej kariery stworzył blisko 200 kreacji aktorskich. Ministerstwo Kultury przypomniało również, że w 2015 roku został odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Dziś jednak dorobek artystyczny schodzi na dalszy plan. Dla jego najbliższych Jan Frycz był przede wszystkim ojcem, którego głos, telefony i wspólne wyprawy pozostaną w pamięci na zawsze.
Najbardziej przejmujące w pożegnaniu Michała są właśnie te pozornie zwyczajne wspomnienia. Bo to one przypominają, że za nazwiskiem znanym z ekranów i sceny krył się człowiek, który dla swoich dzieci był po prostu tatą.