CELEBRITY
Śląsk Wrocław – Widzew Łódź 3:3. Szalony mecz i wielka kontrowersja
To było spotkanie, w którym emocje praktycznie nie ustępowały od pierwszego do ostatniego gwizdka. Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Widzewem Łódź 3:3 w 5. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Gospodarze przegrywali już 1:3, a mimo to zdołali doprowadzić do wyrównania. Po meczu zdecydowanie najwięcej dyskusji wywołała jednak sytuacja z doliczonego czasu gry.
Widzew szybko znalazł się w trudnej sytuacji
Spotkanie na Tarczyński Arenie rozpoczęło się dla Widzewa bardzo pechowo. Łodzianie już w 7. minucie musieli radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Przemysława Wiśniewskiego.
Wydawało się, że Śląsk otrzymał ogromny argument, aby przejąć kontrolę nad spotkaniem. Stało się jednak zupełnie inaczej. Osłabiony Widzew nie zamierzał się wycofywać i potrafił wykorzystać swoje okazje.
Goście prowadzili mimo gry w dziesięciu
Śląsk objął prowadzenie po trafieniu Mario Garcii w 15. minucie, ale odpowiedź Widzewa była imponująca. Fran Álvarez doprowadził do wyrównania w 36. minucie, a jeszcze przed przerwą goście wyszli na prowadzenie.
Po zmianie stron Widzew dołożył kolejne trafienie. Po samobójczym golu Steve’a Kapuadiego wynik zrobił się bardzo niekorzystny dla gospodarzy — 1:3.
Wydawało się, że Śląsk znajduje się na skraju porażki.
Wielki powrót Śląska
Wrocławianie nie zamierzali jednak odpuszczać. W 78. minucie Przemysław Banaszak zdobył bramkę kontaktową i przywrócił gospodarzom nadzieję.
Kilka minut później stadion ponownie eksplodował. W 89. minucie Eniss Shabani trafił do siatki i doprowadził do remisu 3:3. Śląsk odrobił dwubramkową stratę, mimo że przez długi czas musiał mierzyć się z bardzo dobrze zorganizowanym Widzewem.
Kontrowersje w ostatniej akcji
Na tym emocje się jednak nie skończyły. W doliczonym czasie gry doszło do sytuacji, która po końcowym gwizdku stała się głównym tematem dyskusji.
W polu karnym Śląska doszło do starcia Enissa Shabaniego z Emilem Kornvigiem. Zawodnik Widzewa upadł po kontakcie w okolicach twarzy i łodzianie domagali się rzutu karnego. Sędzia Marcin Kochanek nie zdecydował się jednak na podyktowanie jedenastki, a VAR nie wezwał arbitra do ponownego obejrzenia sytuacji.
Dla Widzewa była to ogromna kontrowersja, ponieważ ewentualny rzut karny mógł dać gościom szansę na zdobycie zwycięskiej bramki.
Vuković nie krył emocji
Trener Widzewa Aleksandar Vuković po spotkaniu nie ukrywał rozczarowania decyzją sędziów. Szkoleniowiec sugerował, że jego drużyna została pozbawiona możliwości walki o trzy punkty w ostatniej akcji meczu.
Jego wypowiedź była bardzo emocjonalna. Vuković podkreślał, że musi powstrzymywać emocje, aby nie powiedzieć zbyt wiele, jednocześnie wskazując na jego zdaniem poważny błąd arbitra.
PZPN wydał ważny komunikat
Sprawa nie zakończyła się wraz z końcowym gwizdkiem. Kolegium Sędziów PZPN następnego dnia oceniło sytuację z końcówki spotkania.
W komunikacie przyznano, że sędzia Marcin Kochanek popełnił błąd, nie przyznając Widzewowi rzutu karnego po kontakcie w polu karnym. Oznacza to, że pretensje łódzkiego klubu znalazły potwierdzenie w oficjalnej ocenie sytuacji przez Kolegium Sędziów.
Sześć goli i ogromne emocje
Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:3. Na listę strzelców wpisali się Mario Garcia, Fran Álvarez, Steve Kapuadi (gol samobójczy), Ángel Baena, Przemysław Banaszak oraz Eniss Shabani. Na trybunach pojawiło się ponad 21 tysięcy kibiców.
Dla Śląska punkt po takim przebiegu meczu może mieć smak zwycięstwa. Gospodarze pokazali charakter i odrobili dwie bramki straty.
W Widzewie pozostaje natomiast niedosyt. Łodzianie przez niemal całe spotkanie grali w osłabieniu, dwukrotnie prowadzili różnicą dwóch goli, a ostatecznie wywieźli z Wrocławia tylko jeden punkt.
Mecz, o którym długo będzie się mówiło
Śląsk – Widzew był jednym z najbardziej emocjonujących spotkań tej kolejki. Czerwona kartka, sześć goli, odrabianie strat i kontrowersyjna decyzja w ostatniej akcji stworzyły widowisko, które dostarczyło kibicom ogromnych emocji.
Po wszystkim wynik pozostał bez zmian: Śląsk Wrocław 3:3 Widzew Łódź. Jednak decyzja dotycząca rzutu karnego jeszcze długo będzie przedmiotem dyskusji — tym bardziej że Kolegium Sędziów PZPN przyznało, iż w tej sytuacji doszło do błędu.