CELEBRITY
🔴 Gdy mąż porzucił ją dla innej, on zaopiekował się nią i jej synkiem. Dziś Dymna nie wyobraża sobie życia bez niego
🔴 Gdy mąż porzucił ją dla innej, on zaopiekował się nią i jej synkiem. Dziś Dymna nie wyobraża sobie życia bez niego
Spotkali się na początku lat 90. On pracował jako reżyser w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie. Przypomnijmy, że ukochany ulubienicy widzów zaczynał jako aktor. Gdy ukończył PWST w Krakowie, zaczął występować na scenie warszawskiego Teatru Dramatycznego. Artystka nigdy nie ukrywała, że połączyły ich wspólne doświadczenia. „Zdarza się jednak, że po niepowodzeniach małżeńskich spotykamy podobnych do nas rozbitków. Połączyła nas… niechęć do nowej miłości. Początkowo tylko zaprzyjaźniłam się z Krzysiem, wzajemnie sobie pomagaliśmy”, wyznała.
Mimo że reżyser miał córkę z wcześniejszego związku, to nie miał problemów ze znalezieniem nici porozumienia z synem ulubienicy widzów. Gdy zostali małżeństwem, jej pociecha nazywała jej męża “tatą”. Później zamieszkali ze sobą w podkrakowskiej wsi Rząski. Tam pobudowali dom. Zdawali sobie sprawę z tego, że ich życie nie będzie proste. Pracowali wówczas w różnych krakowskich teatrach. „Mamy tego pecha, że Krzysztof jest zawsze dyrektorem jakiegoś konkurencyjnego teatru”, mówiła z uśmiechem.
„Zdarza nam się ostro dyskutować (…) Męża mam po to, by go kochać i opiekować się nim, ale też, by się z nim czasem pokłócić. Najważniejsze, że ciągle chcemy być razem. Razem pomilczeć, razem pokrzyczeć”, wyjaśniła w rozmowie z „Dobrym Tygodniem”.
Krzysztof bez wątpienia wspierał swoją żonę w każdej sytuacji. Tak samo było wtedy, gdy w 2003 roku założyła Fundację Anny Dymnej – „Mimo wszystko”. Trzymał mocno kciuki, aby każdy projekt i marzenia żony doszły do skutku. Aktorka również oddała całe serce tej miłości. Była przy nim w trudnych chwilach, nawet wtedy, gdy żegnał się ze stanowiskiem dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.
__
📸 fot. Forum/Archiwum: Studio69