CELEBRITY
Nadal nie mogę w to uwierzyć… Wczoraj w nocy odszedł Andrzej Beja-Zaborski, uwielbiany przez miliony Polaków komendant z filmu „U Pana Boga za piecem”! 💔 Znałam go prywatnie i wiem, że pod maską ekranowego uśmiechu ukrywał ogromne cierpienie: traumatyczne dzieciństwo, walkę z ustrojem PRL, trzy zawały serca, nowotwór i ciężką boreliozę… 😭 Lekarze dawali mu kiedyś zaledwie dwa dni życia, ale on walczył do samego końca! Poznaj pełną, wzruszającą historię legendarnego aktora i zobacz, co ukrywał przed światem! 👇 Pełną historię i ukryte szczegóły znajdziesz w linku w komentarzu! 👇
Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Polacy żegnają uwielbianego komendanta z „U Pana Boga…” 💔
Trudno uwierzyć w tę wiadomość. W wieku 75 lat odszedł Andrzej Beya-Zaborski – ceniony aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, którego przez lata pokochały miliony Polaków. Artysta zmarł w nocy 11 sierpnia 2026 roku po wieloletniej chorobie. Informację przekazał Białostocki Teatr Lalek, z którym był związany od 1978 roku.
Największą popularność przyniosła mu rola komendanta Henryka Wołkołyckiego w kultowym cyklu Jacka Bromskiego „U Pana Boga…”. Dla wielu widzów właśnie ta postać na zawsze pozostanie jednym z najbardziej charakterystycznych elementów filmowego Królowego Mostu.
Zaborski miał jednak na swoim koncie znacznie więcej. Występował m.in. w „Dniu Świra”, „Weselu”, „Kilerach 2”, „Karierze Nikosia Dyzmy”, „Pitbullu” oraz wielu popularnych serialach. Był również reżyserem teatralnym i pedagogiem, przez lata przekazując swoje doświadczenie kolejnym pokoleniom artystów.
Jego odejście to ogromna strata dla polskiego teatru, kina i telewizji. Pozostawił po sobie dziesiątki ról, ale przede wszystkim wspomnienia widzów, którzy przez lata wracali do jego kreacji z uśmiechem.
Żegnaj, Panie Komendancie. Dziękujemy za wszystkie role i piękne chwile. Spoczywaj w pokoju. 🖤🕯️
Czy pamiętacie Andrzeja Beya-Zaborskiego jako komendanta z „U Pana Boga…”? Podzielcie się wspomnieniem w komentarzu.