CELEBRITY
🔴 Sylwia Peretti o małżeństwie po śmierci syna. “Ta Sylwia umarła”. Tak dziś wygląda jej relacja z mężem
🔴 Sylwia Peretti o małżeństwie po śmierci syna. “Ta Sylwia umarła”. Tak dziś wygląda jej relacja z mężem
Śmierć dziecka nie kończy tylko jednego życia. Potrafi na zawsze zmienić także ludzi, którzy zostają. Sylwia Peretti po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, jak tragedia wpłynęła na jej małżeństwo z Łukaszem Porzuczkiem. W szczerej rozmowie z Julią Izmałkową nie ukrywa, że kobieta, którą mąż poznał ponad jedenaście lat temu, już nie istnieje. Dziś oboje uczą się siebie na nowo.
Choć od śmierci Patryka minęły już trzy lata, Peretti nie próbuje przekonywać, że najtrudniejsze mają za sobą. Wręcz przeciwnie. Przyznaje, że po tak ogromnej stracie nie da się przewidzieć, jak będzie wyglądało wspólne życie za kilka miesięcy czy kilka lat.
„Ja nie wiem, czy my to przetrwamy. Nikt nie wie, czy my to przetrwamy.”
To nie brak wiary w ich związek, ale świadomość, że żałoba nie kończy się w konkretnym momencie. Każdy dzień wygląda inaczej, a przyszłość pozostaje wielką niewiadomą.
Sylwia wspomina, że kiedy Łukasz pojawił się w jej życiu, była kobietą pełną energii. Śmieje się, że wszędzie było jej pełno, a jej temperament wyprzedzał wszystkich dookoła. To właśnie taką Sylwię pokochał i z taką kobietą stanął przed ołtarzem.
Dziś mówi o niej w czasie przeszłym.
„Ta Sylwia umarła.”
Nie kryje, że od tamtej chwili ich relacja również musiała się zmienić. Nie oczekuje od męża, że będzie kochał ją dokładnie tak samo, jak kiedyś. Ma świadomość, że razem budują zupełnie nową rzeczywistość i nową wersję swojej miłości.
Przyznaje nawet, że nigdy nie uważała, iż tragedia daje jej prawo wymagać od Łukasza bezwarunkowej akceptacji. Wie, że także on stracił kobietę, którą znał przez lata. Mimo to jest przekonana, że ich uczucie przetrwało najtrudniejszą próbę.
Historia ich związku zaczęła się jednak od Patryka. Sylwia Peretti wspomina, że kiedy po raz pierwszy zaprosiła Łukasza do siebie, najważniejsze było dla niej to, jak zachowa się wobec jej nastoletniego syna. Już wtedy wiedziała, że nie zwiąże się z mężczyzną, który nie zaakceptuje jej dziecka. Szybko okazało się, że między Łukaszem i Patrykiem rodzi się wyjątkowa więź. Nie próbował zastępować mu ojca, ale naturalnie stał się dla niego autorytetem. Był stanowczy, potrafił stawiać granice i zyskał szacunek nastolatka.
W domu funkcjonowali po swojemu. Patryk mówił do niego “Uki”, a Łukasz zwracał się do niego po prostu “Młody”. To były drobne gesty, które pokazywały, jak bliska relacja zrodziła się między nimi. Dlatego śmierć Patryka była również jego osobistą tragedią.
„On naprawdę go kochał.”
__
📸 fot. RAFAŁ MASŁOW