CELEBRITY
Gorąco wokół „Lex Szarlatan”. Poseł z Piekar Śląskich w ogniu krytyki
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o skierowaniu ustawy określanej jako „Lex Szarlatan” do Trybunału Konstytucyjnego wywołała kolejną falę politycznych emocji. Sprawa szybko nabrała również lokalnego wymiaru za sprawą posła Koalicji Obywatelskiej z Piekar Śląskich, Łukasza Ściebiorowskiego.
Parlamentarzysta odniósł się w mediach społecznościowych do decyzji prezydenta, wskazując, że przepisy mające chronić pacjentów przed dezinformacją medyczną i osobami wykorzystującymi strach chorych nie wejdą na razie w życie. Jego wpis spotkał się jednak z ostrą reakcją części internautów.
Pod publikacją pojawiły się zarzuty, że poseł przedstawia sprawę w sposób polityczny i bezkrytycznie broni stanowiska koalicji rządzącej. Jeden z komentujących zarzucił mu nawet, że z osoby wcześniej postrzeganej jako „fajny gość z Piekar” stał się „partyjnym aparatczykiem”. Ściebiorowski odpowiedział, pytając, gdzie w jego krótkiej informacji o decyzji prezydenta znajduje się – jak określił to internauta – „plucie jadem”.
Dyskusja szybko wyszła poza samą wymianę zdań. Krytycy ustawy przekonują, że walka z rzeczywistymi oszustwami medycznymi jest potrzebna, ale istnieją już przepisy pozwalające ścigać osoby dopuszczające się oszustw czy narażające innych na utratę zdrowia. Ich zdaniem nowe regulacje mogą być zbyt szerokie i uderzyć również w legalnie działające firmy związane m.in. z zielarstwem czy suplementami.
Do krytyków przepisów należy również prezydent Karol Nawrocki. Argumentował on, że ustawa może wrzucać do jednej kategorii zarówno osoby realnie zagrażające zdrowiu, jak i przedsiębiorców zajmujących się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną. W jego ocenie przepisy wymagają poważnej debaty i dopracowania.
Z kolei zwolennicy regulacji podkreślają, że problem dezinformacji medycznej i działalności osób żerujących na chorobach pacjentów jest realny, a państwo powinno mieć skuteczniejsze narzędzia do ochrony obywateli.
Ostatecznie spór nie kończy się więc na internetowej wymianie zdań między posłem a jego krytykami. Kluczowe znaczenie będzie miało stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, do którego prezydent skierował ustawę przed jej wejściem w życie.
Jedno jest pewne: „Lex Szarlatan” stało się kolejnym punktem ostrego konfliktu politycznego, a lokalny spór wokół wypowiedzi posła Łukasza Ściebiorowskiego pokazuje, jak szybko ogólnopolska debata może przenieść się do mediów społecznościowych.