CELEBRITY
Giertych ostro o Nawrockim. Wielowieyska skrytykowała mecenasa, ten odpowiedział o „nagonce”
Wokół wpisu Romana Giertycha dotyczącego Karola Nawrockiego wywiązała się gorąca dyskusja. Poseł Koalicji Obywatelskiej opublikował w mediach społecznościowych grafikę, która miała przedstawiać Jarosława Kaczyńskiego „jadącego” na plecach Nawrockiego w drodze po władzę. Publikacja szybko wywołała reakcje internautów oraz części komentatorów.
Grafika przedstawiała Karola Nawrockiego w charakterystycznym, karykaturalnym ujęciu, a Jarosław Kaczyński został pokazany jako osoba wykorzystująca go do powrotu do władzy. Giertych opatrzył publikację hasłem „Jarek na Karolu po władzę” oraz hasztagiem odnoszącym się do kampanii Rafała Trzaskowskiego.
Wpis wywołał falę komentarzy
Publikacja nie przeszła bez echa. Część internautów krytykowała styl grafiki, wskazując, że jest zbyt agresywna i nie przystoi politykowi oraz parlamentarzyście. Pojawiły się również komentarze sugerujące, że tego rodzaju przekaz może dodatkowo zaostrzać atmosferę politycznego sporu.
Do dyskusji włączyła się także dziennikarka Dominika Wielowieyska. Jej reakcja była jednoznaczna. Oceniła grafikę jako słabą, a później wyjaśniła, że najbardziej nie podoba jej się jej stylistyka, która przywołuje skojarzenia z propagandowymi rysunkami z czasów PRL.
Giertych odpowiedział Wielowieyskiej
Roman Giertych nie pozostawił komentarza dziennikarki bez odpowiedzi. Zapytał, czy problemem jest sama treść grafiki, czy sposób przedstawienia hasła o powrocie Jarosława Kaczyńskiego do władzy.
W dalszej wymianie zdań Giertych zarzucił Wielowieyskiej, że organizuje przeciwko niemu „nagonkę”. Dziennikarka nie wycofała jednak swojej opinii. Podkreśliła, że grafika jest jej zdaniem toporna, brzydka i pozbawiona polotu.
Mecenas odpowiedział z kolei w ironicznym tonie, pisząc, że jako „chłopak z małego miasteczka” być może nie zawsze trafia w gusta elit. Na tym wymiana zdań praktycznie się zakończyła.
Spór o granice politycznej satyry
Cała sytuacja ponownie otworzyła dyskusję o granicach politycznej satyry. Jedni uważają, że politycy powinni mieć możliwość ostrego komentowania swoich przeciwników i wykorzystywania karykatury jako formy politycznego przekazu. Inni wskazują, że parlamentarzysta powinien szczególnie uważać na formę publikowanych materiałów.
Spór Giertycha z Wielowieyską pokazuje również, że krytyka może pojawić się nawet wewnątrz szeroko rozumianego obozu politycznego. Tym razem to nie tylko przeciwnicy Giertycha zakwestionowali jego publikację, ale również dziennikarka, która sama nie ukrywa krytycznego stosunku do Prawa i Sprawiedliwości.
W tle pozostaje oczywiście rywalizacja polityczna przed wyborami prezydenckimi. Już w tamtym okresie kampania wokół Karola Nawrockiego była pełna ostrych zarzutów, kontrowersji i wzajemnych oskarżeń o manipulację.
Jedno jest pewne: wpis Giertycha wywołał reakcję, której autor z pewnością nie mógł przeoczyć. Zamiast zakończyć się jedynie komentarzami internautów, doprowadził do publicznej wymiany zdań z Dominiką Wielowieyską i kolejnej dyskusji o tym, jak daleko może posunąć się polityczna satyra.