CELEBRITY
Klamka zapadła? Nowy podatek miał uderzyć w miliony Polaków. Prezydent podjął decyzję
Wokół cen paliw w Polsce wybuchł kolejny polityczny spór. Premier Donald Tusk ostro skrytykował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, powołując się przede wszystkim na wątpliwości konstytucyjne związane z działaniem prawa wstecz.
Nowa danina i miliardy złotych
Ustawa zakładała opodatkowanie nadzwyczajnych zysków producentów i sprzedawców paliw ciekłych. Według informacji przedstawianych przez rząd wpływy z daniny miały wynieść około 4 mld zł. Pieniądze miały pomóc zrekompensować koszty działań związanych z obniżaniem cen paliw.
Problem pojawił się jednak w momencie, gdy prezydent zdecydował się skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Nawrocki: poważne wątpliwości konstytucyjne
Karol Nawrocki wskazywał, że przepisy miały wejść w życie w sierpniu, ale obejmować dochody osiągnięte już od marca 2026 roku. Zdaniem prezydenta rodzi to poważne wątpliwości związane z zasadą lex retro non agit, czyli zasadą, że prawo nie powinno działać wstecz.
Z kolei przedstawiciele rządu przekonują, że podatek miał dotyczyć nadzwyczajnych zysków, które już wystąpiły, i że rozwiązanie miało służyć ochronie konsumentów przed wysokimi cenami paliw.
Tusk uderza w prezydenta
Donald Tusk nie krył oburzenia. Premier stwierdził, że decyzja prezydenta zablokowała rozwiązanie, które mogło pozwolić na finansowanie tańszego paliwa. Kancelaria Prezydenta przedstawiała jednak sprawę zupełnie inaczej, argumentując, że koszty nowej daniny mogły zostać ostatecznie przerzucone na kierowców w cenach paliw.
To właśnie tutaj pojawia się największa kontrowersja: czy opodatkowanie nadzwyczajnych zysków koncernów rzeczywiście pomogłoby obniżyć ceny na stacjach, czy też część kosztów ponieśliby kierowcy?
Co to oznacza dla zwykłych Polaków?
Na ten moment nie można uczciwie powiedzieć, że nowy podatek został ostatecznie wprowadzony ani że bezpośrednio obciążył miliony gospodarstw domowych. Ustawa została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego, więc jej los pozostaje przedmiotem sporu.
Jednocześnie sprawa może mieć znaczenie dla każdego kierowcy. Ceny paliwa wpływają bowiem nie tylko na koszt tankowania samochodu. Droższy transport może z czasem przełożyć się również na ceny żywności, usług i innych produktów.
Spór dopiero się zaczyna
Co ciekawe, rząd nie wyklucza kolejnych rozwiązań dotyczących opodatkowania sektora paliwowego. Donald Tusk mówił również o możliwości wprowadzenia bardziej systemowego podatku od przyszłych zysków firm paliwowych od 2027 roku.
Dlatego decyzja prezydenta nie kończy dyskusji o cenach paliw. Wręcz przeciwnie — może być początkiem kolejnego poważnego starcia między Pałacem Prezydenckim a rządem.
Jedno jest pewne: rachunek za paliwo odczuwają wszyscy. Pytanie tylko, kto ostatecznie poniesie koszt walki o jego wysokość — koncerny, budżet państwa czy kierowcy.