CELEBRITY
Maja Chwalińska wycofała się z kolejnego turnieju. Kontuzja po Wimbledonie wciąż blokuje powrót Polki
Złe wieści dla kibiców Mai Chwalińskiej
Maja Chwalińska nie wróci na kort tak szybko, jak liczyli kibice. Polska tenisistka wycofała się z turnieju WTA 250 w Hamburgu, który miał być dla niej szansą na spokojny powrót do rywalizacji po urazie odniesionym podczas Wimbledonu. To kolejna rezygnacja po tym, jak wcześniej zabrakło jej również w zawodach w Jassach.
Decyzja nie jest zaskakująca, jeśli spojrzeć na ostatnie tygodnie. Chwalińska już podczas londyńskiego turnieju miała problemy zdrowotne, a kontuzja okazała się poważniejsza, niż początkowo mogło się wydawać. Choć pojawiały się sygnały o poprawie, sztab zawodniczki zdecydował, że najważniejsze będzie dokończenie leczenia i uniknięcie ryzyka pogłębienia urazu.
Dla Polki to trudny moment. Po fantastycznym występie w Roland Garros jej kariera nabrała ogromnego tempa, a kolejne turnieje miały potwierdzić, że jest gotowa na regularną walkę z najlepszymi. Zamiast tego musi teraz zatrzymać się i skupić na zdrowiu.
Hamburg miał być ważnym przystankiem
Turniej w Hamburgu miał dla Chwalińskiej duże znaczenie. To zawody rozgrywane na kortach ziemnych, czyli nawierzchni, na której Polka czuje się bardzo dobrze. Po występach w Paryżu właśnie mączka wydawała się naturalnym miejscem, by odbudować rytm meczowy po krótkim i nieudanym epizodzie na trawie.
Plan był czytelny: wrócić do znanych warunków, zagrać kilka spotkań, sprawdzić organizm i spokojnie przygotowywać się do większych wyzwań. Niestety, rehabilitacja nie przebiegła na tyle szybko, by można było bezpiecznie wejść w meczową intensywność.
Rezygnacja z Hamburga boli, ale jest logiczna. W tym momencie jeden zbyt wczesny start mógłby kosztować znacznie więcej niż opuszczenie jednego turnieju.
Kontuzja z Wimbledonu zmieniła plany
Uraz odniesiony podczas Wimbledonu wywrócił kalendarz Chwalińskiej. Polka nie mogła zaprezentować pełni możliwości na londyńskiej trawie, a po turnieju zamiast treningów i przygotowań do kolejnych występów rozpoczęła walkę z czasem.
Najpierw przyszła rezygnacja z Jass. Teraz do tej listy dołączył Hamburg. To oznacza, że problem nie był wyłącznie drobną dolegliwością, którą da się rozwiązać kilkoma dniami odpoczynku. Sztab wyraźnie uznał, że organizm potrzebuje więcej czasu.
W sporcie zawodowym to jedna z najtrudniejszych decyzji. Zawodniczka chce grać, kibice czekają, ranking żyje własnym rytmem, a kalendarz nie zatrzymuje się dla nikogo. Mimo to czasem najważniejszą formą profesjonalizmu jest umiejętność powiedzenia: jeszcze nie teraz.