CELEBRITY
Prawda o poselskich kilometrówkach. Polityka, przywileje i publiczne pieniądze
Powrót „myrchania państwa”? Kulisy poselskich kilometrówek pod lupą
Wydajemy miliony na publiczne mandaty, otrzymując w zamian lekcję politycznego przeczekania. Czy polska klasa polityczna straciła instynkt samozachowawczy, czy po prostu nauczyła się, że głęboko spolaryzowane społeczeństwo wybaczy „swojemu” politykowi każdy, nawet najbardziej absurdalny wydatek?
„W dziennikarstwie widziałem już niemal wszystko – od afer taśmowych po spektakularne upadki rządów. Jednak zjawisko, które dziś trafnie określa się mianem „myrchania państwa”, obnaża znacznie głębszy problem: systemowe i w pełni zalegalizowane poczucie świętych krów, bez względu na opcję polityczną.”
Najnowsze zestawienia wydatków poselskich znowu rozpalają opinię publiczną. Na celowniku mediów ponownie znalazło się sejmowe „Power Couple” – Kinga Gajewska i Arkadiusz Myrcha, a towarzyszy im liderka Lewicy, Anna Maria Żukowska. Liczby porażają, ale to, co bulwersuje najbardziej, to mechanizm obronny: przeczekać, zamilknąć na pół roku, a potem wrócić na salony, bo „nasz elektorat i tak nas obroni”.
📌 Najważniejsze fakty pod lupą:
Rekordowe kilometry: Dziesiątki tysięcy złotych wyjeżdżone w rok – kwoty, które pozwoliłyby na kilkukrotne okrążenie kuli ziemskiej.
Podwójne standardy: Korzystanie z limuzyn rządowych z kierowcą przy jednoczesnym pobieraniu gigantycznych ryczałtów na prywatne auta i taksówki.
Zasada „Wszystko zgodnie z prawem”: Zasłanianie się dziurawymi regulaminami Kancelarii Sejmu, które od lat legitymizują bizantyjski styl życia na koszt podatnika.
Zapraszam na chłodną, pozbawioną partyjnych emocji analizę politycznego sprytu. Czy nowe przepisy na rok 2026 i limity kilometrówek wreszcie ukrócą ten proceder, czy posłowie po raz kolejny znajdą prawny objazd?