CELEBRITY
Zakpił z Nawrockiego i Trumpa. Ten żart wywołał burzę w sieci
Zakpił z Nawrockiego i Trumpa. Ten żart wywołał burzę w sieci
Występ Mateusza Sochy wywołał ogromne emocje wśród internautów. Komik wziął na celownik Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa, żartując z ich charakterystycznego powitania i mocnego uścisku dłoni. Jedni widzowie uznali jego komentarz za trafną satyrę, inni stwierdzili, że tym razem zdecydowanie przesadził.
Socha zakpił z prezydentów
Mateusz Socha podczas jednego ze swoich występów stand-upowych odniósł się do spotkania Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Komik skupił się przede wszystkim na sposobie, w jaki amerykański prezydent wita się z rozmówcami, często mocno ściskając ich dłoń i przyciągając do siebie.
W swoim charakterystycznym, mocno dosadnym stylu Socha stworzył humorystyczną wizję przygotowań Nawrockiego do spotkania z Trumpem. Zasugerował, że polski prezydent miał być przygotowany niemal jak zawodnik przed sportową konfrontacją.
Fragment występu szybko zaczął krążyć w internecie i wywołał falę komentarzy.
Internauci podzieleni
Pod nagraniem pojawiły się zarówno głosy osób rozbawionych żartem, jak i zdecydowana krytyka. Niektórzy komentujący bronili prawa komika do satyry i podkreślali, że stand-up z natury opiera się na przesadzie oraz kontrowersyjnych żartach.
Inni ocenili występ znacznie ostrzej. Pojawiły się komentarze, w których żart określano jako „prymitywny” i „żenujący”. Część internautów zwróciła również uwagę na faktograficzną nieścisłość dotyczącą miejsca powitania obu prezydentów.
Padła też krytyka za szczegóły
Według relacji medialnych Socha podczas występu mówił o powitaniu Nawrockiego przez Trumpa na lotnisku. Tymczasem oficjalne spotkanie obu prezydentów odbyło się 3 września 2025 roku w Białym Domu, gdzie doszło do oficjalnego powitania i późniejszych rozmów w Gabinecie Owalnym.
To właśnie ten szczegół stał się dla części komentujących dodatkowym powodem do krytyki.
Satyra czy przekroczenie granicy?
Sprawa po raz kolejny pokazuje, jak mocno polityczny humor potrafi dzielić opinię publiczną. Dla jednych żart Sochy to po prostu element stand-upu i komentarz do zachowania polityków. Dla innych sposób przedstawienia prezydenta Polski był zbyt dosadny.
Jedno jest pewne — nagranie wzbudziło emocje i ponownie rozpaliło dyskusję o granicach satyry dotyczącej osób sprawujących najwyższe funkcje państwowe.