CELEBRITY
Ostry spór o ponad 200 nominacji. Zbigniew Bogucki odpowiada Donaldowi Tuskowi
Ostry spór o ponad 200 nominacji. Zbigniew Bogucki odpowiada Donaldowi Tuskowi
Wokół decyzji prezydenta Karola Nawrockiego dotyczących nominacji sędziowskich ponownie rozgorzał polityczny spór. W centrum dyskusji znalazły się setki powołań oraz pytanie o granice kompetencji głowy państwa.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki przekonuje, że prezydent realizuje swoje konstytucyjne uprawnienia i podejmuje decyzje zgodnie z własną oceną kandydatów. Wcześniej informował również o planach powołania 211 asesorów sądów rejonowych oraz 18 asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych, a także o nominacjach dla nowych sędziów Sądu Najwyższego.
Sprawa nabiera dodatkowych emocji, ponieważ relacje między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska od miesięcy pozostają napięte. Jednym z najbardziej spornych obszarów jest właśnie wymiar sprawiedliwości oraz sposób obsadzania stanowisk sędziowskich.
Bogucki w swoich wypowiedziach zdecydowanie broni stanowiska prezydenta i podkreśla, że decyzje personalne należą do konstytucyjnych kompetencji głowy państwa. Z drugiej strony przedstawiciele obozu rządowego wskazują na konieczność sprawnego funkcjonowania sądów i krytykują blokowanie części nominacji.
Skala konfliktu jest szczególnie widoczna w kontekście wcześniejszych decyzji Nawrockiego. W listopadzie 2025 r. prezydent odmówił nominacji 46 sędziów, co wywołało szeroką debatę prawną i polityczną.
Jednocześnie Pałac Prezydencki podejmuje kolejne decyzje dotyczące obsady sądów. Jak informował Bogucki, 28 lipca prezydent miał przyjąć ślubowanie od prof. Sławomira Patyry jako sędziego Trybunału Konstytucyjnego oraz wręczyć powołania czterem nowym sędziom Sądu Najwyższego.
Spór pokazuje, jak mocno kwestia nominacji sędziowskich stała się elementem szerszego konfliktu między prezydentem a rządem. Dla jednej strony jest to wykonywanie konstytucyjnych prerogatyw, dla drugiej — problem wpływający na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.
**Jedno jest pewne: temat ponad 200 nominacji może jeszcze długo pozostawać jednym z najgorętszych punktów politycznego sporu w Polsce.**