CELEBRITY
Jan Englert ujawnił, co działo się z Janem Fryczem tuż przed śmiercią. „Dzielnie walczył”
Śmierć Jana Frycza wstrząsnęła polskim środowiskiem artystycznym. Wybitny aktor zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. O jego odejściu poinformował Teatr Narodowy w Warszawie. Artysta odszedł w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych.
Wkrótce po śmierci Frycza głos zabrał Jan Englert, który przez lata współpracował z aktorem i znał go również z czasów szkoły teatralnej. W rozmowie z PAP zdradził, że Frycz w ostatnim okresie życia zmagał się z bardzo poważną chorobą, jednak mimo trudności nie rezygnował z pracy.
„Ciężko chorując, zbudował kilka wspaniałych ról” – podkreślił Englert. Jak dodał, Frycz pracował niemal do końca. Jeszcze w maju 2026 roku otrzymał nagrodę aktorską za rolę w „Termopilach polskich” Jana Klaty, choć jego stan zdrowia był już bardzo poważny.
Nie pozwolił, by choroba odebrała mu scenę
Słowa Jana Englerta pokazują, jak ogromną determinacją wykazywał się Frycz. Pomimo ciężkiej choroby nadal podejmował kolejne wyzwania zawodowe i tworzył role, które pozostaną w pamięci widzów.
W ostatnich miesiącach aktor pozostawał aktywny artystycznie. Jeszcze przed śmiercią pracował nad kolejnymi projektami, a na premierę czeka również „Król Maciuś Pierwszy” w Teatrze Telewizji, w którym wystąpił.
Englert wspominał Frycza z ogromnym uznaniem. Podkreślał jego niezwykły talent, osobowość i siłę, z jaką mierzył się z chorobą. „Wydawał się być nieśmiertelny” – mówił, zaznaczając, że aktor pozostanie żywy w pamięci kolejnych pokoleń widzów.
Wielka strata dla polskiej kultury
Jan Frycz przez dekady należał do grona najbardziej cenionych polskich aktorów teatralnych i filmowych. Widzowie pamiętają go zarówno z wielkich ról scenicznych, jak i popularnych produkcji filmowych oraz serialowych, w tym z „Ślepnąc od świateł”.
Informacja o jego śmierci wywołała falę poruszających wspomnień wśród aktorów i współpracowników. Borys Szyc, Jakub Żulczyk, Małgorzata Kożuchowska i inni artyści podkreślali jego wyjątkowy talent oraz wpływ, jaki miał na ich własną pracę.
Jan Englert przypomniał jednak coś szczególnie ważnego: nawet gdy zdrowie coraz bardziej mu dokuczało, Jan Frycz nie przestawał być przede wszystkim aktorem. Do końca walczył o możliwość pracy i pozostawienia po sobie kolejnych kreacji.
Jego odejście zamyka jeden z ważnych rozdziałów historii polskiego teatru i kina. Pozostają role, wspomnienia współpracowników oraz pamięć widzów, dla których Jan Frycz przez lata był jednym z najbardziej charakterystycznych aktorów swojego pokolenia.