CELEBRITY
„Nie machaj rękami, tylko kolejna piłka”. Daria Abramowicz zareagowała na frustrację Igi Świątek
Półfinał turnieju WTA 1000 w Cincinnati dostarczył kibicom ogromnych emocji. Iga Świątek walczyła z Jessicą Pegulą przez niemal trzy godziny, ale ostatecznie to Amerykanka zwyciężyła 7:5, 4:6, 6:4 i awansowała do finału. W trakcie spotkania uwagę przykuła również reakcja Darii Abramowicz, która próbowała uspokoić wyraźnie sfrustrowaną Polkę.
Świątek nie kryła emocji
Od początku spotkania widać było, że Iga Świątek nie czuje się na korcie tak komfortowo, jak chciałaby. Pierwszy set był niezwykle wyrównany i obfitował w przełamania. Przy stanie 5:5 Pegula zdołała jednak wykorzystać szansę, a chwilę później zamknęła pierwszą partię wynikiem 7:5.
Polka wielokrotnie reagowała emocjonalnie na własne zagrania. Po nieudanych akcjach spoglądała w kierunku swojego boksu i komentowała wydarzenia na korcie. Jej frustracja była widoczna również na początku drugiego seta.
Abramowicz nie wytrzymała i zareagowała
Właśnie wtedy z boksu Świątek padły słowa, które wychwyciły kamery i mikrofony. Daria Abramowicz stanowczo zwróciła się do tenisistki:
„Nie machaj rękami, tylko kolejna piłka, c’mon, tylko do przodu”.
Psycholożka sportowa próbowała w ten sposób skierować uwagę zawodniczki z powrotem na następną akcję, zamiast pozwolić jej rozpamiętywać wcześniejsze błędy.
W podobnym tonie reagował również Maciej Ryszczuk, który zachęcał Świątek do spokojniejszego poruszania się i utrzymania płynności ruchów. Z boksu Polki można było usłyszeć kolejne wskazówki mające pomóc jej odzyskać koncentrację.
Polka potrafiła odpowiedzieć
Mimo trudnego początku Świątek nie poddała się. Drugi set pokazał, że Polka nadal jest w stanie odwrócić losy spotkania. Zdołała przejąć inicjatywę i wygrała partię 6:4, doprowadzając do decydującego seta.
W trzeciej odsłonie ponownie rozgorzała zacięta walka. Obie zawodniczki miały swoje momenty, jednak w najważniejszych fragmentach więcej spokoju zachowała Pegula. Amerykanka wygrała 6:4 i zameldowała się w finale turnieju w Cincinnati.
Niemal trzy godziny walki
Całe spotkanie pokazało, jak niewielka może być różnica między zwycięstwem a porażką na najwyższym poziomie. Świątek, która przed półfinałem prezentowała bardzo dobrą formę, musiała tym razem uznać wyższość rywalki.
Warto przypomnieć, że Polka do półfinału awansowała po bardzo krótkim ćwierćfinale. Jej mecz z Jeleną Rybakiną zakończył się po zaledwie pięciu gemach, gdy Kazaszka z powodu problemów zdrowotnych zrezygnowała z dalszej gry przy wyniku 4:1 dla Świątek.
Pojedynek z Pegulą był więc zupełnie innym wyzwaniem.
Daria Abramowicz znów znalazła się w centrum uwagi
Słowa Abramowicz pokazują, jak ważna w sztabie Świątek jest praca nad stroną mentalną. W profesjonalnym tenisie jeden błąd może natychmiast prowadzić do kolejnego, jeśli zawodniczka zacznie rozpamiętywać poprzednią akcję.
Tym razem sztab Polki starał się przypominać jej o podstawowej zasadzie: poprzednia piłka już się skończyła, a najważniejsza jest następna.
Choć wskazówki nie wystarczyły do zwycięstwa, Świątek pokazała charakter, odrabiając straty w drugim secie i doprowadzając do decydującej partii.
Porażka z Pegulą oznacza, że Polka nie zagra w finale Cincinnati Open. Amerykanka natomiast awansowała do finału, w którym zmierzy się z Coco Gauff.
Dla kibiców Świątek pozostaje jednak ważny pozytyw: nawet w bardzo trudnym spotkaniu Polka potrafiła walczyć do samego końca. A reakcja Darii Abramowicz przypomniała, że za sukcesami zawodniczki stoi nie tylko przygotowanie fizyczne i tenisowe, lecz także ciągła praca nad koncentracją i emocjami.